W drodze do IPO

Drugi wpis poświęcony tematyce finansowania startupów. Tym razem przyjrzymy się bliżej temu kto, kiedy i od kogo może ubiegać się o kapitał w ramach serii A i B.



Seria A czyli finansowanie na poważnie

Na tym etapie nasza firma ma już na koncie pierwsze sukcesy, rozwija swój model biznesowy oraz konsekwentnie dociera do nowych odbiorców/klientów. Główną grupą, do której dociera firmowy produkt jest wspomniana w jednym z poprzednich wpisów „wczesna większość”, która obejmuje około 35% rynku docelowego i drogą tak zwanego marketingu szeptanego rozpowszechnia produkt. W tej fazie rozwoju pomimo pierwszych sukcesów firma nie jest jeszcze w stanie generować zysków, jednak ma co do tego widoczny potencjał. Taki startup możemy więc porównać do nasionka, które powoli przebija się przez ziemie by zacząć rozkwitać. To wszystko sprawia, że w oczach inwestorów startup zaczyna stanowić źródło potencjalnych oraz co najważniejsze realnych przychodów. Pieniądze, które na tym etapie skłonni są zainwestować inwestorzy przeznaczane są zazwyczaj na szeroko pojęte „skalowanie” biznesu oraz dążenie do osiągania kolejnych kamieni milowych w przedsiębiorstwie. Kluczowym elementem jest tutaj wizja rozwoju firmy w oczach jej właścicieli. Inwestorzy oczekują jasno sprecyzowanej ścieżki ekspansji, która przyniesie wszystkim długoterminowe zyski. Analogicznie do pozyskiwania kapitału na etapie „seed”, również i w tym przypadku właściciele startupu muszą pogodzić się z koniecznością podzielenia się częścią udziałów w swojej firmie. Mowa jest tu jednak o znaczniej większych kwotach, rundy serii A gromadzą bowiem w zależności od branży oraz kraju od kilku do kilkunastu milionów. Dla porównania, kapitał angażowany w ramach finansowania w fazie „seed” liczony jest raczej w setkach tysięcy. W zamian za zainwestowany kapitał firmy oferują inwestorom akcje uprzywilejowane, które tak jak akcje zwykłe dają prawo do udziału w majątku firmy jednak nie pozwalają na głosowanie podczas walnych zgromadzeń akcjonariuszy. Z racji tego, że jest to najczęściej pierwsza emisja akcji nazywana jest ona serią A i to na jej podstawie została nazwana ta runda finansowania. Warto jeszcze wspomnieć, że średnio na tym etapie finansowania inwestorzy obejmują od 10 do 30 procent udziałów firmy. Głównymi graczami wśród inwestorów są tutaj zdecydowanie fundusze Venture Capital oraz Aniołowie biznesu. Z racji tego, że inwestowany na tym etapie kapitał jest bardzo duży, instytucje te starannie podchodzą do wyceny startupów. Poniżej kilka elementów, na które eksperci zwracają uwagę podczas oceny inwestycji: 1. Czy firma posiada Proof of Concept? – jeśli tak i dodatkowo jest to PoC dowodzący praktyczny potencjał produktu/usługi szanse na otrzymanie finansowania znacząco wzrastają. 2. Jak firma wykorzystała kapitał pozyskany na etapie „seed”? – jest to bardzo istotny element, pozyskanie kapitału nie zawsze idzie w parze z jego racjonalnym wykorzystaniem. Wiele startupów nie jest w stanie efektywnie wykorzystać otrzymanych środków i takiej sytuacji chcą uniknąć inwestorzy podczas serii A (…i każdej innej serii). 3. Kompetencje kadry zarządzającej startupem – ponieważ to przede wszystkim ludzie stanowią o potencjale każdego startupu. 4. Rozmiar rynku – wiedza o rozmiarze rynku pozwala oszacować jaki jego udział może osiągnąć firma.

Seria B czyli zyski na horyzoncie

Startupy otrzymujące finansowanie podczas serii B udowodniły już swoją wartość w oczach inwestorów oraz potwierdziły, że są w stanie osiągnąć sukces. Fakt, że doszły już tak daleko wyklucza jakąkolwiek mowę o przypadku. Pieniądze pozyskane podczas poprzednich rund finansowania pozwoliły już rozwinąć znaczną bazę odbiorców naszego produktu oraz w miarę stabilne źródło przychodów. Firma jest więc całkiem solidnie ugruntowana na rynku. Na co zatem potrzebne są kolejne fundusze? Czas skupić się na rozwoju globalnym oraz ciągłym rozwijaniu naszego produktu. Warto jest na tym etapie postarać się dotrzeć na nowe rynki oraz proporcjonalnie zwiększać udział w tych, na których nasz startup już funkcjonuje. Wiąże się to z dużymi nakładami finansowymi na marketing oraz z zatrudnieniem nowych specjalistów, których zadaniem będzie stałe badanie rynku i dostosowywanie produktu do jego potrzeb. Powszechne na tym etapie są również różnego rodzaju akwizycje i fuzję. Za pozyskane z serii B fundusze (liczone tak jak w przypadku poprzedniej serii w milionach) zarządzający firmami często kupują inne firmy na rynku, których technologie i rozwiązania uzupełniają się z ich produktami dając efekt synergii. To wszystko po to by konsekwentnie być o krok przed konkurencją. Kluczowymi graczami ze strony inwestorów są tutaj standardowo już fundusze Venture Capital. Nie jest powiedziane jednak, że jest to tylko jeden fundusz. Bardzo często w dofinansowanie danego startupu angażuje się wiele funduszy VC. Z perspektywy firmy jest to z jednej strony pożądane - zwiększa to bowiem potencjalne środki na rozwój oraz zapewnia bardzo potrzebny rozgłos. Z drugiej strony dochodzi jednak do znaczącego rozdrabniania struktury właścicielskiej. Na co więc zwraca się uwagę przy ocenie danego startupu pod kątem inwestycji w niego? Jest to przede wszystkim szczegółowa analiza wydajności danej firmy względem głównych konkurentów oraz całego rynku. Dodatkowo prognozowane są wyniki finansowe oraz wyceniane są aktywa takie jak własność intelektualna czy też patent. Nasz startup zbliża się już dużymi krokami do pierwszej upragnionej oferty publicznej…

CDN




Jeśli chcesz porozmawiać lub wstępnie skonsultować swój pomysł zadzwoń lub napisz do nas. Obiecujemy, że odpowiemy, możemy się umówić na kawę i pogadać, mamy trochę czasu i obiecujemy nic za to nie zapłacisz.

Kamil Ratajczyk

Jeszcze junior…ale już trochę advisor

Generujemy Wzrost!

36 wyświetlenia

Numer: +48 690-011-472

logo-03.png
  • LinkedIn
  • Instagram